NIE TWORZĘ OBRAZÓW. Słucham tego, co chce się wydarzyć – malarstwo intuicyjne
- Beata Wiśniewska-Kowalewska
- 18 kwi
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 10 maj
Są rzeczy, które nie chcą być stworzone - chcą być usłyszane.

Są takie momenty, w których przestaję myśleć o obrazie.
Nie zastanawiam się nad formą.
Nie planuję koloru.
Nie próbuję niczego osiągnąć.
Pozwalam.
Pozwalam, aby coś cichszego zaczęło się pojawiać -
nie jako pomysł,
ale jako odczucie.
Malarstwo intuicyjne nie zaczyna się od decyzji.
Zaczyna się od zatrzymania.
Od miejsca w sobie, w którym już niczego nie próbuję kontrolować.
W którym nie prowadzę – tylko słucham.
I to słuchanie nie jest wysiłkiem.
Nie jest „szukaniem odpowiedzi”.
To raczej delikatne otwarcie…
jak uchylenie drzwi, przez które wchodzi światło.
W tej przestrzeni obraz abstrakcyjny nie jest już kompozycją.
Staje się zapisem obecności – subtelnej, duchowej, niewidzialnej, a jednak odczuwalnej.
Czasem jest to tylko jeden gest.
Czasem kolor, który pojawia się bez powodu.
Czasem cisza, która zostaje na dłużej niż jakikolwiek ruch.
Nie wszystkie obrazy powstają.
Niektóre po prostu się wydarza.
I może właśnie w tym jest ich prawda.
Nie w tym, co zostało zaplanowane –
ale w tym, co przyszło, kiedy przestałam trzymać.
Dziś nie pytam już: „co mam namalować?”
Zostaję raczej w pytaniu, które nie potrzebuje odpowiedzi:
co chce się wydarzyć… jeśli tylko pozwolę?
Nie wołam Cię.
Po prostu jestem.
Zostawiam barwny ślad…
aby coś w Tobie odnalazło drogę.
Beata | Malarstwo haptyczne Atelier BWK



Komentarze