A jeśli cisza też jest językiem SZTUKI?
- Beata Wiśniewska-Kowalewska
- 16 maj
- 1 minut(y) czytania
Sztuka od zawsze miała wiele języków.
Potrafi być intensywna, wyrazista, pełna ruchu i bodźców
jak mocna kawa budząca z uśpienia.
Potrafi też istnieć zupełnie inaczej.
Cicho.
Subtelnie.
Jak rosa o poranku, która pojawia się niezauważenie… i sprawia, że świat choć na chwilę wydaje się bardziej miękki, świetlisty i prawdziwy.
W świecie pełnym pośpiechu coraz częściej myślę o tej drugiej formie sztuki.
Takiej, która nie woła.
Ale trwa jak światło pozostawione w ciszy.
Nie chcę wołać do świata.
Chcę szeptać.
Im dłużej tworzę, tym bardziej odczuwam i wiem, że sztuka nie musi nikogo przekonywać.
Nie musi zabiegać o uwagę.
Nie musi tłumaczyć własnego istnienia.
Są obrazy, które pojawiają się na chwilę.
I są takie, które pozostają jak subtelne światło zapalone w ciszy.

Chyba właśnie tego dziś szukam jako artystka.
Nie intensywności.
Nie nadmiaru.
Nie nieustannego pragnienia, by być widzianą.
Ale obecności.
Światła pozostawionego dla tych, którzy pewnego dnia być może zatrzymają się na chwilę… i poczują.
Bez pośpiechu.
Bez namawiania.
Bez potrzeby wyjaśniania wszystkiego.
Bo najprawdziwsze spotkania ze sztuką często rodzą się właśnie w ciszy.
I może dlatego nie marzę o tym, by dotrzeć do wszystkich.
Wystarczy mi świadomość, że gdzieś istnieją wrażliwe dusze, które rozpoznają to światło po swojemu.
I być może właśnie w tej cichej obecności
sztuka przestaje być obrazem…a zaczyna być spotkaniem.
Aranżacja : „AXIS MUNDI – Oś Świata”
Obraz o odnajdywaniu własnego środka pośród szumu świata.
O świetle, które nie potrzebuje hałasu, by istnieć.
O ciszy, w której człowiek przypomina sobie:„Ja Jestem.”
Nie wołam Cię.
Po prostu jestem.
Zostawiam barwny ślad…
aby coś w Tobie odnalazło drogę.
Beata | Malarstwo haptyczne Atelier BWK




Komentarze