O tych, którzy WRACAJĄ
- Beata Wiśniewska-Kowalewska
- 3 maj
- 2 minut(y) czytania
Są spotkania, które należą do czasu.
I są takie, które należą
do wieczności.

W świecie, który liczy sekundy,
najcichszym cudem pozostaje powrót.
Niektórzy z Was wracają po kolejny obraz.
Nie z potrzeby.
Z rozpoznania.
Czasem po latach.
Czasem bez słowa,
jakby dusza pamiętała drogę,
której umysł jeszcze nie nazwał.
I za każdym razem,
gdy światło pada na nowy ślad pędzla,
czuję to samo:
ciche drżenie między światami.
Anima mundi porusza się w kimś jeszcze.
Bo powrót nie jest wyborem.
Jest pamięcią,
która mieszka w oddechu domu.
W porannym spojrzeniu na płótno,
które nie wisi -
ono jest.
I przypomina,
że cisza
też ma swój dźwięk.
Nie myślę o tym jak o kolekcji.
To właśnie dlatego
malarstwo kontemplacyjne i art spirituel
nie są dekoracją - są obecnością, która trwa.
Myślę o tym jak o nici.
Niewidzialnej, lecz trwałej,
która łączy anima z animą.
Relacji,
gdzie obrazy są tylko znakami
na drodze,
którą idziemy równolegle.
Są domy,
w których mieszkają już dwa, trzy, cztery sny.
I kiedy zamykam oczy,
widzę te ściany -
nie jako galerię,
lecz jako konstelację.
Każdy obraz to gwiazda,
którą ktoś odważył się zapalić.
Wtedy we mnie,
zamiast słów,
pojawia się tylko szept:
Dziękuję, że czujecie.
Dziękuję, że pamiętacie...
Bo w tym głośnym świecie
istnieją jeszcze miejsca
między światłem a czułością.
Progi,
przez które przechodzi się boso.
I może właśnie tam,
w tej szczelinie między formą a bezformiem,
spotykają się nasze dusze.
Bez imion.
Bez hałasu.
W obecności.
To dla mnie największa wartość, której nie da się zmierzyć.
Dziękuję
Beata
Nie wołam Cię.
Po prostu jestem.
Zostawiam barwny ślad…
aby coś w Tobie odnalazło drogę.
Beata | Malarstwo haptyczne Atelier BWK






Komentarze